Elena Undone

Produkcja: USA 2010

gatunek: dramat

Reżyseria: Nicole Conn

W głównych rolach :

Necar Zadegan: Elena
Traci Dinwiddie: Peyton
Gary Weeks: Barry
Sam Harris: Tyler
Connor Kramme: Nash
Sabrina Fuster: Tori
Mary Wells: Wave
Erin Carufel: Millie
Heather Howe: Lily
Jane Clark: Matka Peyton

Scenarzystką i reżyserką tego filmu jest Nicole Conn, która jest również twórczynią znanego miłośniczkom branżowych filmów Claire of the Moon (1992 rok). I tak jak jej poprzedni film należy już do sztandarowych pozycji tęczowego kina, tak Elena Undone ma szansę dołączyć do nich niekoniecznie ze względu na świetny scenariusz czy reżyserię, bo te pozostawiają wiele do życzenia, lecz ze względu na najdłuższy pocałunek w historii kina, trwający aż 3 minuty i 24 sekundy! Jeśli przebrniemy przez zagmatwany początek, możemy spodziewać się miłych dla oka scen. Film nie jest może arcydziełem, jest w nim sporo błędów natury technicznej, niektóre sceny są niedopracowane i niedokończone, nakręcone jakby nie posiadano na planie filmowych scenografa czy dyrektora artystycznego, scenariusz zaś bywa chaotyczny i miejscami nieco pozbawiony sensu, jednak warto sięgnąć po tę pozycję ze względu chociażby na tematykę. Pomimo głównego wątku miłości Eleny i Peyton, sceny przeplatają historie miłosne osób różnych płci, wieku, orientacji seksualnych. Film sprawia wrażenie banalnej, prostej opowieści z przewidywalną fabułą i zakończeniem, niesie jednak za sobą wiele ciekawych spraw. Nicole Conn postawiła w nim przede wszystkim na ukazanie uczuć, odczuć bohaterów, ich stanów emocjonalnych, potrzeb. Mottem filmu zdaje się być hasło, że miłość jest najważniejsza i wszystko zwycięży, a także, że prawdziwa miłość zdarza się i jest w stanie pokonać wszystko. Być może chwilami zrobiła to w zbyt banalny sposób, liczą się jednak intencje i całość, a ta nie wygląda najgorzej. Ciekawostką filmu jest fakt, że oparty został na prawdziwych wydarzeniach. Film znakomicie nadaje się na wieczorny seans we dwoje. Dobrą stroną jest piękna muzyka i piosenki, które znakomicie komponują się z poszczególnymi scenami.

Elena od 15 lat jest niezwykle poukładaną żoną pastora, matką nastoletniego Nasha, gospodynią domową. Kiedyś fotografowała, miała głowę pełną pasji, pomysłów, inspiracji. Teraz jej życie jest monotonne, jednostajne i przewidywalne. Elena jest heteroseksualną kobietą i choć nigdy nie kochała swojego męża, nigdy nie pociągały jej kobiety. Wraz z mężem starają się o dziecko już od wielu lat, nic jednak z tego nie wychodzi. Któregoś dnia w ośrodku adopcyjnym Elena poznaje Peyton, lesbijkę, która marzy o dziecku. Niedługo potem obie kobiety spotykają się na meetingu, gdzie rozmawia się dużo o wyjątkowej miłości, bliskości, jedności dusz. Elena zaprzyjaźnia się z Peyton a ich spotkanie zdaje się być właśnie takim odnalezieniem się dwóch ludzkich istnień. Początkowo głęboka przyjaźń szybko zamienia się w magiczne uczucie popierane przez jednych, a krytykowane przez drugich. Być może Conn zbyt mocno skupiła się na pozytywnych aspektach uczuć spłycając ludzkie tragedie i dramaty jednak zapewne nie o to w tym wszystkim chodziło. Film jest ważny dla kinematografii tęczowej z jeszcze z jednego powodu. Coraz częściej słyszy się o kobietach, które mają męża, dzieci, rodzinę a wszystko w ich życiu zmienia się, kiedy niespodziewanie zakochują się w kobiecie. Taka tematyka pozwala na przemyślenie pewnych spraw i skorzystanie z cudzych, gotowych już rozwiązań…

Obie panie grające główne role, Necar Zadegan i Traci Dinwiddie spotkały się już kiedyś wspólnie na planie filmowym w 2007 roku grając w opartej na prawdziwej historii miłosnej z końca XIX wieku romansie pisarki Renee Vivien z żoną tureckiego dyplomaty, Kerime. Film miał zaledwie 7 minut i nosił tytuł „The Touch”. Można go zobaczyć we fragmencie pod linkiem:



Ocena filmu:













Tematyka branżowa :











Text by: Peztka